Umówić się z Basią na ten wywiad nie było prosto. Praca Wedding Plannera często wymaga dostępności dla par 7 dni w tygodniu w ograniczonym przedziale czasowym. Z racji, że sama pracuję w obiekcie weselnym i pod swoimi skrzydłami mam obecnie ponad 40 par (oczywiście nie w tak rozwiniętym zakresie jak Basia) zawsze kiedy jednej z nas pasowało spotkanie, druga musiała biec do pracy. 
Na szczęście przed nami kolejna wspólna realizacja, po ukochanej Ceglarni przyszedł czas na wes ele w Separowie, które Basia będzie koordynowała. Przy okazji spotkania z naszą parą i wspólnego powrotu do domu znalazłyśmy czas na dłuższą rozmowę. 

Tym razem spotykamy się na samej koordynacji wesela, nie tak jak wcześniej w trakcie całego planowania, mimo tego jesteś tu ze mną pół roku przed weselem. To dosyć długi czas przed samym ślubem, nie uważasz?

Żeby dobrze skoordynować wesele, muszę poznać je od podszewki. Robię to dla własnego komfortu. Wolę poznać dokładnie Parę młodą, ich oczekiwania, ale przede wszystkim mogę z dużym wyprzedzeniem wyłapać ‘’czerwone lampki’’, które mogą się pojawić. Kiedy widzę potencjalny błąd, wolę z góry powiedzieć o tym moim podopiecznym. Oczywiście finalne decyzje pozostawiam im. Regularne rozmowy telefoniczne czy sms pozwalają mi na kontrolowanie sytuacji na bieżąco. W ostatnim tygodniu przed ślubem można naprawić wiele rzeczy, ale są też kwestie, których nie przeskoczymy więc lepiej znać je zawczasu. 

No, tak. Sporo tego wszystkiego przed samą koordynacją, a co dopiero kiedy musisz zaplanować to od A do Z. Ile właściwie trwa przygotowanie całego wesela?

To bardzo ciężkie pytanie. Czasami są to dwa miesiące, a czasami dwa lata. Wszystko zależy od Pary Młodej i ich wyobrażenia przyjęcia oraz tego jak bardzo są zdecydowani i zgodni w swoich przyszłych wyborach. Jedni chcą być bardzo zaangażowani, a inni pozostawiają większość decyzji na moich barkach i wtedy idzie to bardzo sprawnie. Myślę, że najlepsze jest planowanie rok przed. To wystarczająco dużo czasu, żeby zarezerwować świetnych podwykonawców, a z drugiej strony nie aż tyle, żeby wszelkie decyzje rozwlekać w czasie. 

Zawsze pracujesz przy tym sama? 

Moja firma to ja, ale często na koordynację do pomocy zabieram pomocników. Docelowo chciałabym zabrać na nie również dziewczyny z moich szkoleń. Będzie to idealna okazja, żeby na żywo mogły zobaczyć jak wygląda praca konsultanta ślubnego.

Pamiętam, że na początku swojej kariery również robiłaś taki kurs. Co skłoniło CIę do tego aby samemu organizować takie szkolenia?

Odpowiedź jest prosta, jak sama widzisz, lubię gadać. Miałam ochotę podzielić się z innymi swoją wiedzą i zdobytym doświadczeniem. Zauważyłam, że na takich zajęciach moje kursantki oczekują coachingu, indywidualnej rozmowy. Każdej z nich poświęcam 100% swojego czasu. Chcę żeby wyszły z nich znając swoje plusy i minusy i były pewne, że ten zawód jest dla nich (lub wręcz przeciwnie). 

Nie boisz się konkurencji?

Zdecydowanie nie. Jestem zbyt zajęta podlewaniem własnego ogrodu, żeby patrzeć za płot. Im więcej konsultantów ślubnych pojawia się na rynku, tym bardziej ten zawód staje się rozpoznawalny. Myślę, że jakość sama się broni. Jeżeli Para rozważa nad moją ofertą lub taką, 3 razy tańszą, to powinna najpierw zastanowić się skąd wynika ta różnica w cenie. Na szczęście świadomość konsumentów rośnie i trafiam na same wyjątkowe dla mnie pary..

Czy masz jakieś pary, które szczególnie ciepło wspominasz?

Wiesz co, jestem zbyt emocjonalnie związana z tymi osobami i uroczystościami by jakkolwiek je klasyfikować. Nie umiałabym ustawić ich hierarchicznie zaczynając od przyjęć, które są top. Mam to szczęście, że osoby, które do mnie trafiają to wspaniali ludzie. Każda para jest zupełnie inna, ma inne oczekiwania, dzięki czemu te wesela są tak unikatowe i z każdego mogę wyciągnąć jakieś wyjątkowe wspomnienie, ale też cenną lekcję.

Rozumiem, sama to dostrzegam, jeżeli nie ludzie to może jest typ przyjęć, które najbardziej lubisz?

Zdecydowanie najbardziej lubię te, które są mało tradycyjne. Młode Pary wiedzą, że nie muszą sztywno trzymać się zasad, aby ich przyjęcie było wyjątkowe. Wielu z nich tradycję przeciąga na swoja stronę, znajdując w tym idealny kompromis. 

Możesz podać jakieś przykłady? 

Powiedzmy Wiejski Stół. Kiedyś były to tłuste kiełbasy wiszące na drążku wśród ogórków i smalcu. Dziś zamiast tego wiele Par decyduje się na bardziej nowoczesną odsłonę czyli bufety wędlin i francuskich serów. Ogórki zastępują często suszone pomidory czy kapary, a zamiast wiejskiego chleba mamy świeżo wypieczone bagietki. To idealny przykład eleganckiej formy zakąsek, które są obowiązkowe przy piciu alkoholu. Sam alkohol również ewoluował, często picie czystej wódki zastępują eleganckie bary, które dodatkowo stanowią atrakcję dla gości. 

Rozumiem, że takie wesela, na których możesz trochę uświadomić młodych i ich gości podobają Ci się najbardziej. Co jeszcze lubisz w swojej pracy?

Zdecydowanie elementy wizualne. Poszukiwanie motywu przyjęcia weselnego sprawia dużo przyjemności. Często pary nie do końca mają pomysł, ale przedstawiając choćby swój ulubiony kolor, zaczynamy rysować obraz całego wydarzenia. I tak, po nitce do kłębka udaje wybrać się kwiaty, papeterię i inne dodatki. 

Czy w takim razie, jest coś czego nie lubisz robić? Lub po prostu sprawia Ci to najmniej przyjemności?

Jest kilka takich rzeczy, ale nie jest to związane z moją niechęcią, co z faktem, że każdy ma swoje indywidualne gusta. Dlatego nie lubię wybierać oprawy muzycznej. Mamy wiele świetnych DJ czy zespołów, ale nigdy nie wiesz, czy ktoś kto podoba się tobie i 3 ostatnim parom, trafi również w gusta kolejnych gości. Jak wiesz ile osób, tyle opinii. 

O właśnie. Wybory związane z gustem to jedno, a jaki wpływ na organizację ma budżet? Jest idealny na wesele? 

Szczerze? Brak budżetu (śmiech). Oczywiście wtedy można zaszaleć ze świetnymi podwykonawcami i dodatkowymi elementami wesela. Myślę jednak, że nie jest sztuką wydać kupę kasy tak żeby wszystko wyglądało ‘’wow’’. Przyjęcie weselne to nie “Taniec z Gwiazdami” gdzie wszystko musi się świecić i być oblane brokatem. Ja jestem z Poznania, więc z natury jestem osobą oszczędną. Staram się wskazać moim Parom w co fajnie zainwestować, a gdzie wręcz przeciwnie, lepiej ograniczyć wydatki. Łączenie takich elementów jest kierunkowskazem to tworzenia idealnego przyjęcia.

Widzę, że zdecydowanie odnajdujesz się w tej pracy. Czyli idealnie trafiłaś z zawodem? 

Kiedy kończyłam studia (kulturoznawstwo) odbywałam staż w firmie organizującej eventy miejskie. Lubiłam tą pracę, ale brakowało mi osobowości tych wydarzeń, czegoś co je wyróżnia i sprawia, że są indywidualne. Wybrałam się na kurs dla wedding plannerów i okazało się, że to zawód dla mnie. Po 4 latach takiej pracy muszę powiedzieć, że to był strzał w dziesiątkę bo czerpię z tego ogromną satysfakcję.

A jest coś co Cię w samej branży denerwuje?

To, że wesela powoli wyskakują z lodówki. Zauważam, że ostatnio każdy stał się specjalistą w tej dziedzinie, pominę już ilość programów w telewizji, dzięki którym każdy jest znawcą tematu. Ludzie zaczęli traktować to jak modę, a tak nie jest. Przecież śluby brano już dawno, teraz konsumenci są po prostu bardziej świadomi. Niestety nadmiar informacji wpływa czasami negatywnie na proces podejmowania wyboru. Moje Panny Młode mają bana na korzystanie z pinteresta (i tak to robią :P), bo od ilości inspiracji można dostać kociokwiku. 🙂

Myślisz, że planując swój ślub również będziesz w 100% zadowolona czy poprzeczka będzie postawiona bardzo wysoko?

Ja nie lubię być w centrum uwagi, nie znoszę imprez urodzinowych (tych dla siebie) więc jeżeli będę brała ślub, to na pewno będzie to ceremonia w urzędzie, a później tylko obiad z najbliższymi.

Nie lubisz być w centrum uwagi, jakbyś zatem określiła siebie trzema słowami? 

Chyba nie mogę powiedzieć tego głośno. 🙂 Ale myślę, że ciepła konkretna. I zostanę przy tych dwóch. 

Dobrze, zatem jako trzecie – jakie pytanie zadałabyś sama sobie na koniec tej rozmowy?

Ludzie często pytają mnie czy nie żałuję, że wybrałam taki zawód.

Dlaczego miałbyś żałować?

Myślą, że jest to stresująca praca, z której koniec końców nie da się wyżyć. Mnie kosztuje ona bardzo dużo. Jestem bardzo wymagająca dla siebie, a co za tym idzie dla moich realizacji. Zależy mi, żeby każda z nich była wyjątkowa, niepowtarzalna i dopięta na ostatni guzik, na co poświęcam godziny pracy. 

Ale nie żałujesz?

Zdecydowanie nie. 

fot. Bajkowe Śluby

BASIA TOMCZAK – Wedding Planner, założycielka marki Pretty Little Weddings oraz twórczyni organizera ślubnego „Pretty Little Planner”.

WWW
INSTAGRAM
FACEBOOK
YOUTUBE